04/10 2016 19:44

Reżyser Charming opowiada o pracy z Avril

AUTOR: Anja | KOMENTARZY: 0

Ależ długo przyszło nam czekać na odpowiedzi na pytanie, jakie już kilka miesięcy temu fani Avril Lavigne przesłali reżyserowi Charming. Ross Venokur, który nareszcie może cieszyć się z ukończenia prac nad animacjami i dźwiękiem znalazł chwilę, aby opowiedzieć o doświadczeniach pracy z Avril. Tłumaczenie odpowiedzi na pytania dotyczące Avril znajdziecie w rozwinięciu. Pełną rozmowę, w języku angielskim, można znaleźć tutaj.

Jak wyobrażałeś sobie współpracę z Avril? Miałeś jakieś oczekiwania?
Szczerze mówiąc nie miałem bladego pojęcia, czego mogę się spodziewać po Avril. Nigdy nie wiem, co wyjdzie z pracy z gwiazdami, gdy pracujemy nad podkładaniem głosu do filmowych postaci. Nigdy wcześniej nie spotkałem Avril. Jak większość ludzi znałem tylko jej muzykę. Miałem jednak pełną świadomość tego, że w przeszłości pracowała przy filmie „Skok przez Płot.” Teraz, gdy emocje już opadły, mogę powiedzieć, że praca z Avril to było fantastyczne przeżycie! Weszła do studia gotowa dać czadu i była w naturalny sposób zabawna! Od początku wiedziała, jak powinna wyglądać jej postać, wiedziałam jak chce ją zagrać. Dała mi całe mnóstwo wskazówek, sugestii, a to ceni sobie każdy reżyser. Poza tym, po prostu dobrze się z nią pracowało. Świetnie się bawiliśmy i ostatecznie miałem więcej dobrego materiału by zacząć animacje.

Jak sądzisz, co podczas nagrywania kwestii sprawiało Avril najwięcej trudności? Miała jakieś problemy?
Tak naprawdę nie było żadnych trudności. Bawiliśmy się tym, próbowaliśmy różnych pomysłów do poszczególnych kwestii. Być może trochę się skrępowała, gdy przyszło do nagrywania scen pokazujących jakiś wysiłek. Mam tutaj na myśli jęki, szlochanie, marudzenie, śmiech czy płacz. Z doświadczenia wiem, że większość ludzi z pewnych powodów reaguje na nagrywanie scen płaczu i śmiechu w taki właśnie sposób. Avril ma ogromne doświadczenie w występowaniu przed mikrofonem, więc dla niej ta część jest naturalna. Natomiast w scenach śmiechu na moment utknęliśmy, ale później doprowadziło to do fantastycznego efektu, który jest jednym z moich ulubionych momentów w całym filmie. Domyślicie się od razu, o jakim mówię.

Czy chciałbyś w przyszłości znów pracować z Avril?
Żartujesz? Tak! W mgnieniu oka. Dlaczego? Czyżbyście słyszeli, że to ona chce znów ze mną pracować? Byłoby genialnie!

Czy Avril nagrywała swoje kwestie naturalnym głosem, czy używała specjalnego efektu?
Delikatnie zmieniła głos, żeby bardziej upodobnić się do atmosfery komedii i pozostałych bohaterek. Chodziło głównie o tempo mówienia, a nie o samą barwę głosu.

Jak długo trwały sesje nagraniowe?
Zazwyczaj mamy od 2 do 4 godzin sesji z każdym aktorem. Avril przyszła na dwie sesje nagrywania dialogów. I nagrała dla nas też piosenkę „Trophy Boy,” którą do filmu napisał Patrick Stump z Fall Out Boy. To taka piosenka z pop-punkowym DNA, chociaż z przymrużeniem oka. Idealnie pasowała do Avril!

Wspomniałeś, że niektórzy zmieniali swoje kwestie. Jak bardzo aktorzy podkładający głos angażują się w scenariusz?
Avril zmieniła kilka swoich kwestii, tak żeby brzmiały spójnie. Ma dobry instynkt.

Dlaczego zdecydowałeś się na zaangażowanie Avril i dlaczego akurat do roli Królewny Śnieżki?
W temacie castingu wiele zawdzięczam Wilmerowi. To on jako pierwszy zasugerował Avril, jako jedną z księżniczek. To on poszedł do Avril, a ona od razu była zachwycona byciem Królewną Śnieżką. Ale tylko i wyłącznie nią. Od początku wiedziała, że to rola dla niej. Gdy aktor czuje się związany z postacią to praca reżysera jest łatwiejsza. Z mojej perspektywy cały casting Avril do roli Księżniczki był dziecinnie prosty, a wszystko za sprawą Wilmera.