reklama-avril

Avril w rozmowie z Kathy McCabe – o duecie z Chadem i pracy nad albumem

Kathy McCabe, dziennikarka australijskiego News Limited przeprowadziła niedawno wywiad z Avril Lavigne, który ukazał się dzisiaj na łamach strony internetowej serwisu. W przeciwieństwie do większości udzielonych ostatnio wywiadów, tym razem głównym tematem rozmowy była muzyka. Piosenkarka zdradziła m.in. co robiła podczas ostatniej trasy Nickelback, opowiedziała o początkach tworzenia piątego albumu oraz potwierdziła kolejny tytuł utworu z nadchodzącej płyty! Pełne tłumaczenie rozmowy poniżej. Miłej lektury!

„Księżniczka popu powróciła z nowym singlem i narzeczonym, ale są rzeczy, których nigdy nie zmieni.”
Kathy McCabe: Wraz ze swoim nowym singlem „Here’s To Never Growing Up”, dobrze radzącym sobie w australijskim radiu, planujesz wyruszyć wkrótce w trasę promocyjną?
Avril Lavigne: Właściwie byłam tam kilka miesięcy temu z Nickelback w ramach ich trasy koncertowej. Nie musiałam występować, więc miałam szansę nacieszyć się miastem. Po raz pierwszy będąc tam nie musiałam pracować.

KM: Więc co robiłaś?
AL: Po prostu jeździłam samochodem, robiłam to, co zazwyczaj. Podróżowałam, przemieszczałam się z hotelu do hotelu, z lotniska na lotnisko, z miejsca na miejsce (śmiech). Tak, było dokładnie tak, jakbym była w trasie, a najcięższym elementem bycia w trasie jest podróżowanie.

KM: Dlaczego nie zrezygnowałaś z koncertów [Nickelback – przyp. tłum.]? Nie widziałaś wcześniej Chada podczas występów?
AL: Nie, tak naprawdę nie widziałam zbyt wielu jego koncertów, ponieważ zaczęliśmy się spotykać dopiero latem.

KM: Spotkaliście się podczas pisania piosenek na twój kolejny album. Atmosfera w studiu była imprezowa czy podeszliście do pisania piosenek na poważnie?
AL: Spędziliśmy wiele godzin, ciężko pracując, ale również świetnie się bawiliśmy. Kiedy zaczęłam pracę nad albumem, był ze mną Chad i David Hodges, tylko nasza trójka. David należał wcześniej do Evanescene. Po prostu usiedliśmy w studio wszyscy razem, w kółku. OK, to był trójkąt – nazwaliśmy się trójnogami. Rozmawialiśmy, mieliśmy okazję poznać się nawzajem, opowiadaliśmy historyjki, śmialiśmy się, ja płakałam, no wiesz. Poznając ich, doświadczyłam każdego rodzaju emocji, napisaliśmy tonę piosenek.

KM: Czy „Here’s To Never Growing Up” było pierwszą piosenką, jaką napisaliście?
AL: Nie, pierwszym utworem było „Let Me Go”, jest to mój duet z Chadem. Singiel napisaliśmy przed zakończeniem prac nad albumem wraz z Martinem Johnsonem i J Kashem. Byłam tam wtedy ja i chłopaki, siedzieliśmy w kółku. Chciałam napisać jakieś letnie piosenki, trochę szybsze, dlatego też album jest totalną mieszanką.

KM: Chciałaś napisać więcej wesołych piosenek ze względu na raczej ponury klimat twojego ostatniego albumu, Goodbye Lullaby?
AL: Nie, ponieważ zawsze będę pisała ballady. Zaczęliśmy od napisania bardziej emocjonalnych, wolniejszych i spokojniejszych utworów. Chciałam być różnorodna.

KM: Wszyscy twoi pop-rockowi koledzy po fachu czują się zmuszeni do zmiany siebie, podczas gdy ty zdajesz się być szczęśliwa w miejscu, które dla siebie stworzyłaś.
AL: Bardzo ważne było dla mnie, aby nie zmieniać swojego brzmienia czy stylu, być w stanie tworzyć muzykę, którą tworzę, pomimo że sytuacja w radiu i przemyśle muzycznym tak bardzo się zmieniły. Nie chcę być zmuszona do podążania za trendami, chcę być po prostu sobą. Pomocna okazała się zmiana wytwórni i powrót do LA Reid. To on podpisał ze mną pierwszy kontrakt, wierzy we mnie i nigdy nie próbowałby zmusić mnie do robienia czegoś, czego bym nie chciała robić, albo manipulować moim brzmieniem.

KM: Fakt, że otrzymałaś 6000 materiałów od fanów do lyrics video sugerowałoby, że się zgadzają.
AL: To było wspaniałe. Wiedziałam, że czekali (na nową piosenkę), ponieważ zawsze pytają się mnie na Twitterze – „Kiedy pojawi się twój nowy album?”, „Kiedy usłyszymy nową muzykę?”. Jest to bardzo miłe i sprawia, że wydawanie muzyki jest dla mnie przyjemnością, ponieważ wiem, że mam fanów, którzy na nią czekają i to, że tam są sprawia, że czuję się bardziej pewna siebie i spokojna. Powoduje to również, że czuję więcej pasji w tym, co robię.

KM: Czy utrzymywanie brzmienia przez ostatnie 12 lat zrobiło z ciebie Piotrusia Pana popu?
AL: Jak brzmi ta kwestia Piotrusia Pana? Nigdy nie dorastaj? Kilka dni temu spotkałam kogoś z takim tatuażem. Było to odjazdowe, uwielbiam pomysł Piotrusia Pana, żeby nigdy nie dorastać. Myślę, że zajmowanie się muzyką w pewien sposób sprawia, że jesteś ciągle młody. Piosenka jest częścią mnie. Jestem wyważoną osobą, która ciężko pracuje i dba o biznes, jestem dojrzała. Jednak jednocześnie jestem wolnym duchem i młoda duchem i chcę się rzeczywiście dobrze bawić, a jeżeli wiąże się to z nieprzespaną nocą, zrobię, co tylko trzeba.

KM: Więc wspomniałaś Radiohead w wersie rozpoczynającym piosenkę. Czy zespół jakoś zareagował?
AL: Nie, jeszcze nie. Nic o tym nie wiem. Jestem pewna, że ktoś ich jakoś poinformuje. Są zespołem cieszącym się naprawdę dużym szacunkiem, wszyscy uwielbiają Radiohead, ja zaczęłam kupować ich płyty, gdy byłam nastolatką. Siedzieliśmy, pisząc tą piosenkę, Radiohead naprawdę do niej pasowało i brzmi to świetnie.

KM: Przed tobą pracowity rok. Jak pogodzisz ze sobą ślub i karierę?
AL: Po prostu sprawimy, że to się stanie. Właśnie wypuściłam singiel, wydam płytę, ale jestem również zajęta planowaniem ślubu. Staram się po prostu za tym wszystkim nadążyć i czerpać z tego przyjemność. Tak, to szalone. Staram się skompletować strój na okładkę albumu, a potem obmyślę szczegóły sukni ślubnej.

KM: Lepiej ich nie pomieszaj i nie zakładaj sukni ślubnej na okładkę albumu.
AL: Nie wszyłoby z tego nic dobrego.

Tłumaczenie: Avril-Lavigne.pl

Podobne Posty