reklama-avril

Niemiecki Vogue rozmawia z Avril o nowej płycie

Na łamach niemieckiego magazynu Vogue ukazał się nowy wywiad z Avril Lavigne. Pierwszy od lat wywiad Avril dla europejskiego medium dotyczy jej najnowszej, szóstej studyjnej płyty, której premierę zaplanowano na początek 2019 roku. W wywiadzie Kanadyjka opowiada o płycie „Head Above Water”, o brzmieniu albumu, o początkach w branży muzycznej oraz o tym, że tak naprawdę nigdy nie chciała być artystką, na jaką kreowały ją media i wykonywać muzyki, do której została zaszufladkowana przez przemysł muzyczny, media i fanów.

Tłumaczenie rozmowy, która opublikowana została tutaj, prezentujemy poniżej. Z Avril rozmawiała Hella Schneider, a wywiad ukazał się wczoraj, 29. listopada.

Od wydania Twojej poprzedniej studyjnej płyty minęło pięć lat. Czy było Ci trudno określić kierunek, w którym chcesz pójść?
Zależało mi, żeby wrócić do korzeni.

Pewnie nie masz na myśli czasów, w których byłaś skejciarą…
Zdecydowanie nie, mam na myśli prostą, szczerą muzykę. Nieprzesadzoną w produkcji, z instrumentami brzmiącymi dość surowo. Z licznymi partiami pianina, domieszką perkusji, skupioną wokół mojego wokalu. Jasne, nadal lubię rock’n’roll, na płycie jest jedna żywa piosenka z głośnymi gitarami. Ale generalnie na albumie skupiamy się na moim wokalu, a nie konkretnym brzmieniu, którego chcemy się trzymać. Pewnie dlatego ten album jest tak bardzo różnicowany.

Czy komponowałaś utwory z użyciem wielu instrumentów?
Wydaje mi się, że nigdy wcześniej tak dużo nie rozmyślałam nad tym, jaka powinna być płyta zanim zaczęłam nad nią pracować. Siedziało we mnie mnóstwo emocji i przemyśleń – sporo czasu, i dużego nakładu siły, wymagało ode mnie podjęcie się przeniesienia tych emocji w utwory. Czasami godzinami siedziałam przy pianinie. Początkowo taka forma była dla mnie łatwiejsza. Później zaczęłam komponować też na gitarze.

Gitara to jeden z Twoich podstawowych instrumentów, ale jako dziecko śpiewałaś w chórze, jako nastolatka piosenki country.
Uwielbiałam i żyłam muzyką gospel i country. Śpiewanie było jak modlitwa. Ale musiałam się z tego wyzwolić, uwolnić się od tego. Poczułam to, gdy zaczęłam pisać moje własne piosenki.

A te teraz brzmią trochę jak muzyka country, w każdym razie przynajmniej „Head Above Water” sprawia takie wrażenie.
Zdecydowanie tak, ale dzisiaj uwielbiam większą liczbę gatunków muzycznych. Wydaje mi się, że na płycie można wyczuć także inspiracje muzyką jazzową, być może nawet motown. Jako całość może to nawet trochę taki musical.

Ale mimo wszystko w tym musicalu nie usłyszymy punk-rockowej muzyki, a właśnie w takich gatunkach umiejscowił Cię przemysł muzyczny, gdy zaczynałaś karierę. Dopiero później powiedziałaś, że wcale tego nie chciałaś.
… powiedzenie czegoś takiego to tak naprawdę bardzo punkowe zachowanie! Ale tak, byłam chłopczycą i łobuziarą. Pod tym względem był we mnie ten punkowy element. W dodatku wtedy podobał mi się styl ubioru punków. Wiedziałam jednak, że nigdy nie tworzyłam takiej muzyki i sama nigdy siebie w ten sposób nie określałam. Może idzie wychwycić jakieś inspiracji takim graniem, ale na tym się to kończy.

Czy Twój obecny styl ubioru to obraz różnorodności muzycznej, jaką chcesz pokazywać?
Taki jest mój cel, przynajmniej we wszystkich materiałach, które są oficjalnie związane z nowym albumem. W pierwszym teledysku mam na sobie zwiewną, długą suknię. Jest biała, nosząc ją czułam się bardzo wyzwolona, wolna. Dawała mi poczucie nowego startu. Moja nowa płyta, w pewnym sensie, jest pięknym albumem, jest też bardzo relaksująca. Chciałam to pokazać. Obecnie jestem bardzo uduchowioną osobą, a do tego bardzo pasują woda, ocean, to co można zobaczyć w teledysku.

Pewne inspiracje latami 70-tymi też chyba można wypatrzeć.
Tak, uwielbiam lata 70-te! Moją ikoną stylu jest Brigitte Bardot. Mamy nawet kilka cech wspólnych – długie, proste włosy. Uwielbiam też czarny makijaż oczu. To wszystko nie jest w żadnym stopniu zbliżone do tego, co nosiłam w moich tzw. punk-rockowych czasach.

Twoja obecność w mediach społecznościowych jest bardzo ograniczona. W sierpniu usunęłaś wszystkie zdjęcia ze swojego profilu na Instagramie, zaczęłaś od zera.
Poczucie kontroli to ważna rzecz, a to najbardziej lubię jeśli chodzi o media społecznościowe. Drugą rzeczą jest tempo, w jakim działają te media. Gdy chcę coś przekazać, po prostu to publikuję. Być może z boku ta komunikacja wydaje się bardzo zaplanowana, ale bycie w bliskiej relacji z fanami jest dla mnie niezwykle istotne. To co publikuję jest osobiste, ale też szczere.

Zostałaś sławna w czasach przed Instagramem. Jak myślisz, współcześnie byłoby Ci łatwiej rozpocząć karierę czy wręcz przeciwnie?
Myślę, że o wiele łatwiej. Kiedy miałam 17 lat musiałam udzielać milionów wywiadów, podróżować do tysięcy miast, grać w tak wielu rozgłośniach radiowych, jak tylko się dało. Wszystko po to, żeby świat o mnie usłyszał. Musiałam ciężko pracować, bo byłam nowa i nikt mnie nie znał. Współcześnie, dla kreatywnych osób, ta ilość pracy jest dużo mniejsza. Świat może ich poznać i pokochać online. Chociaż muszę przyznać, że nigdy nad tym bardzo nie rozmyślałam.

Tłumaczenie: Avril-Lavigne.pl

Podobne Posty