reklama-avril

Avril w rozmowie z Aargauer Zeitung

Avril Lavigne udzieliła telefonicznego wywiadu dla szwajcarskiego Aargauer Zeitung. Rozmowa z piosenkarką została dzisiaj opublikowana i dotyczy nowego studyjnego albumu, komponowania utworów oraz ich przesłania. Tłumaczenie wywiadu, długiego ale interesującego, można znaleźć poniżej. Oryginał jest dostępny tutaj.

Dzień dobry Avril, musiałaś bardzo wcześnie wstać.
Jest po 10tej, więc nie aż tak wcześnie. Przynajmniej dla mnie, chociaż podobnie do moich znajomych, jestem nocnym markiem. Nad nowymi piosenkami pracowałam albo późnym wieczorem albo w nocy.

Co ten album dla Ciebie znaczy?
Niezwykle dużo. To moje odrodzenie, rozpoczęcie drugiej części mojej kariery, drugiego życia. “Sk8er Boi” było pierwszym etapem, brzmieniem, które zdominowało moja twórczość na 15 lat. “Head Above Water” to nowy początek, w każdym tego słowa znaczeniu. Przeszłam wiele i dojrzałam.

Poważnie zachorowałaś na boreliozę, która przerodziła się w długotrwałe zapalenie opon mózgowych. Miesiącami czekałaś na diagnozę, a dojście do zdrowia zajęło Ci ponad dwa lata. Co wyciągnąłaś dla siebie z tego okresu?
Jestem szczęśliwa i wdzięczna, że wciąż żyję. Wdzięczna, że mam moją muzykę, ponieważ wielokrotnie czułam, że to ona trzyma mnie przy życiu. Gdy tylko mogłam wstać, usiadłam do pianina i przelałam emocje w piosenki.

Ponoć napisałaś piosenkę “Head Above Water” w momencie, w którym myślałaś, że umierasz.
Tak, pewnej nocy dusiłam się, czułam że tonę. Mama leżała ze mną w łóżku, podtrzymywała mnie. W pewnym momencie zaakceptowałam śmierć. Modliłam się do Boga, żeby pomógł mi utrzymać się na powierzchni. To był moment, w którym po raz pierwszy od dawna poczułam, że chcę pisać piosenki. Czułam się tak, jakbym znalazła bańkę wypełnioną powietrzem.

Jak wyglądał Twój powrót do aktywności?
Był bardzo wolny. Gdy dotrzesz do takiego punktu zaczynasz doceniać małe rzeczy. Myślisz sobie, tak strasznie chciałabym pójść do kuchni i zrobić sobie kawę. Przez dwa lata nie byłam w stanie. Albo marzysz o kolacji z lampką wina. Odwiedzeniu przyjaciół. Przejażdżce samochodem.

Czy od tamtej pory, krok po kroku, Twoje życie zaczęło wracać do normy?
Nie, były wzloty i upadki. I nadal są. Mam dobre dni i takie, w których wiem, że muszę zwolnić. Obecnie nie jestem jeszcze Superwoman, ale walczę. Szklanka jest zdecydowanie do połowy pełna, a nie do połowy pusta.

Piosenka o Superwoman to “Warrior”. Śpiewasz w niej, że wygrasz walkę i nigdy się nie poddasz.
Tak, nie pozwolę, aby cokolwiek mnie pokonało. Gdy życie jest trudne i rzuca kłody pod nogi, gdy wydaje Ci się, że świat się wali, wiem że najlepsze co możesz zrobić to uspokoić się, oddychać i pozwolić temu momentowi paniki minąć. I nie mówię tutaj tylko o mojej chorobie, myślę że można to odnieść do innych sytuacji życiowych.

Twój przebój sprzed sześciu lat nosi tytuł “Here’s To Never Growing Up”. Przez długi czas budowałaś swoją karierę, wydawałaś wesołe i zabawowe piosenki. Czy to już za Tobą?
Tak, to prawda. Zdecydowanie do końca pozostanie we mnie rock’n’rollowy pierwiastek i nadal robię infantylne rzeczy, np. jeżdżę po domu na deskorolce, ale ostatnie lata bardzo wpłynęły na mnie, jako osobę i już nie jestem małą dziewczynką, a dojrzałą kobietą. Czasami poważne rzeczy, które dzieją się w naszym życiu sprawiają, że dorastamy. Ale jednocześnie nie jest tak, że chcę traktować życie tylko poważnie.

Tak czy inaczej, luźne pop punkowe piosenki to już nie Twoja działka. Raczej piosenki jak “Crush” czy “Goddess”, które zdecydowanie zmierzają w jazzowym kierunku.
Tak, masz rację. Przez 15 lat robiłam pop rock, a wszystko ma swój czas. Poza tym, chciałam, aby na tej płycie ważne były moje emocje i głos.

A ten się nie zmienił przez chorobę. Śpiewasz tak głośno i z pasją, jak robiłaś to zawsze.
Dzięki! Dałam z siebie wszystko, włożyłam w te piosenki całą siebie.

Na okładce płyty jesteś naga, zakryta jedynie gitarą. Dlaczego?
Odsłaniam siebie w tych piosenkach, bez wstydu.

Czy pisanie piosenek to dla Ciebie forma terapii?
Bez wątpienia. W domu przy pianinie, na gitarze, podczas gdy piszę, czuję się najszczęśliwsza i najzdrowsza. A gdy wreszcie mogłam ponownie zacząć pracę w studiu nagraniowym, to był dla mnie kamień milowy i mam nadzieję, że nowe piosenki trafią do ludzi i pomogą im przejść przez trudny czas.

O czym opowiada najnowszy singiel, “Tell Me It’s Over”?
O związku, który musi się skończyć, chociaż nadal uważasz, że ten facet jest dla Ciebie odpowiedni i w gruncie rzeczy nie chcesz, żeby ten związek się skończył.

Dwukrotnie byłaś zamężna, z Deryckiem z Sum 41 i Chadem z Nickelback. Czy sama doświadczyłaś sytuacji, o której śpiewasz?
Boże, jasne! Nie chcesz odpuścić, trzymasz się, chociaż wiesz, że ta relacja nie działa na Ciebie dobrze. Bywa, że chemia między ludźmi jest tak silna, że musisz wyjść z taką siłą, że drzwi zamkną się z drugiej strony.

Czy jesteś obecnie w nastroju na nowy związek? A może już się z kimś spotykasz?
Nie chciałabym tego ujawniać. Miłość jest dla mnie bardzo ważna, ale moje życie uczuciowe to sfera prywatna dopóki sama nie zadecyduję inaczej. Może pewnego dnia opowiem o tym więcej, ale wolałabym nie.

Jedna z piosenek nosi tytuł “I Fell In Love With The Devil”. Kim jest diabeł, w którym się zakochałaś?
Nigdy, nigdy nie zdradzę! Ale było ostro i byłam na serio przestraszona. Nadal byłam osłabiona i jednocześnie bezbronna, pełna obaw aż tu nagle pojawił się on. To był ten rodzaj związku, które definiuje się jako toksyczne. Jedynym plusem było to, że nie trwał on długo. Jak to często ze mną bywa, efektem jest piosenka.

Najbardziej wesoła i lekka kompozycja na nowej płycie to inspirowana soulem lat 60-tych “Dumb Blonde”. Ale niesie ze sobą przekaz, prawda?
No jasne! Umówiłam się kiedyś z facetem, który nie cierpiał kobiet. Powiedział do mnie: “jesteś tylko głupią blondynką”. Pomyślałam: dzięki, głupku, mam pomysł na nową piosenkę. “Dumb Blonde” opowiada o mężczyznach, którzy mają problem z tym, że kobiety mogą być niezależne i silne. Próbują Cię stłamsić i ograniczać, ponieważ wynika to z ich kompleksów i niepewności. W rzeczywistości każdy facet powinien się cieszyć, gdy taka kobieta jest w zasięgu jego wzroku. Nie rozumiem takich sytuacji i nie chcę w moim życiu faceta, który czuje się ważniejszy i któremu mam się podporządkować. Bez szans! Mężczyźni często bywają dla mnie zagadką. Wiem, że uwielbiam ludzi, kobiety i mężczyzn, który mają swoje zdanie i potrafią bronić swoich przekonań.

Dokopałaś mu?
Myślę, że ta piosenka wystarczy.

Tłumaczenie: Avril-Lavigne.pl

Podobne Posty