reklama-avril

Historia: Arek

Cześć! Mam na imię Arek i opowiem Wam moją historię z Avril. Wszystko zaczęło się od roku 2007 r., kiedy to jeszcze codziennie oglądałem program VIVA. Pierwszą piosenką, w której się zakochałem (nawiasem mówiąc, do dziś jest moją jak to określam „piosenką życia”) – When You’re Gone. Piękny teledysk, melodia i słowa zachwyciły mnie, zwłaszcza, że wtedy byłem bardzo nieśmiałym, zakompleksionym chłopakiem, przeżywającym swoje nastoletnie „dramaty” (miałem 13 lat). Następnie, jak wiadomo, na czasie była piosenka Girlfriend, która jako tako mnie nie zachwyciła, niemniej jednak w miarę podobała. To When You’re Gone sprawiło, że zacząłem szukać więcej twórczości Avril. Odkopałem zatem Let Go i Under My Skin, które bardzo mi się spodobały. Zwłaszcza Under My Skin, które idealnie pasowało do mojej ówczesnej spokojnej, lekko depresyjnej (wtedy tak to określałem) natury – zwłaszcza Nobody’s home. Miałem wtedy wrażenie, że piosenki z UMS są o mnie. Pamiętam, jak rodzice kupili mi MP3, ponieważ mój brat miał już dość słuchania razem ze mną Avril (niestety, z powodu dzielenia pokoju był do tego zmuszony).

Niestety bardzo żałuję, że nie byłem na koncercie Avril, jednak wtedy w tym wieku nie miałem własnych pieniędzy i oszczędności, by pojechać na którykolwiek z nich.

Moi znajomi wiedzą, że jestem fanem Avril, jednak większość z nich nie słuchają Avril tak nagminnie jak ja (chociaż nie ukrywam, w czasie między AL a HAW stosunkowo rzadko wracałem do jej muzyki). Część znajomych zna tylko hity Avril. Z jedną przyjaciółką częśto śpiewamy razem na imprezach (zdarzało sie drzeć japę „Complicated” w parku na cały ryj). Znajomi z pracy jednak nie znają moich upodobań muzycznych :D

Nie mogę jednoznacznie stwierdzić, który utwór jest moim ulubionym, choć jak wspomniałem, największym sentymentem darzę When You’re Gone. Odchodząc do mniej przyjemnego tematu, tj. najmniej ulubionych piosenek to ciężko stwierdzić. Przyznam szczerze, że ogólnie jestem dość krytyczny, w związku z tym jest kilka piosenek Avril, które zwyczajnie mi się nie podobają. Nie ma sensu ich wyliczać. Album, który najmniej przypadł mi to gustu to „Avril Lavigne”, zaś ulubionym albumem jest UMS. Do Fan Clubu „Take it” Avril Lavigne nigdy nie należałem.

Muzyki Avril słuchałem przez całe gimnazjum, całe liceum. Na studia poszedłem w 2013 r., kiedy to wyszedł album AL. W 2018 r. skończyłem studia, zacząłem pracę, a w 2019 r. został wydany album Head Above Water. Zrobiło mi się niezmiernie miło, że Avril „w końcu” coś nagrała, niemniej jednak nie mogę chyba już siebie określić jako tak zagorzałego fana jak kiedyś.  Head Above Water bardzo mi się podoba. Nowa muzyka wzbudziła we mnie pewien sentyment i wspomnienia. Tak nawiasem mówiąc, Avril jest jedynką wokalistką, której znam wszystkie piosenki z albumów, covery oraz przypadkowo odkopane różne wykonania.

Końcowo, w czym pomaga mi muzyka Avril? Ciężko mi odpowiedzieć. Uważam, że jej muzyka stanowi pewne „odzwierciedlenie mojej duszy”.

Podobne Posty